Jednobiegowe historie – część 4 (Majk)

„…the force is strong with this one…”

MikeSkywalker, zwany też w skrócie Majkiem lub okazjonalnie i prześmiewczo MajkiemBalloonBed’em po pewnej epickiej przepychance na FR.org

Ponownie, internetowa znajomość, którą skonsumowałem na żywo w Zawierciu

Miłośnik dobrego piwa, posiadacz niezwykle zmyślnej „deseczki” do jego otwierania bez uszkodzenia kapsla, racjonalizator i Wyzyskiwacz-Docna wszystkiego co da się wyzyskać ze średnio przechodzonych, rowerowych klamotów, Ojciec-Pomysłodawca Zlotu Rowerów za 3 i Pół Stówki, kompulsywny zakupoholik klamotów z Planet X …

Internety w jego usta, lub bardziej na miejscu byłoby palce xD

 

30724819441_d1a79e28f1

Teoretycznie pisząc o mojej historii jednobiegania powinienem zacząć od pierwszych rowerów czyli tych na których początkowo jeździłem z bocznymi kółkami. Było ich dwa – pierwszy miał bardzo małe kółka i został przerobiony na dwa kołowrotki a ramy nigdy nie odnaleziono. Drugim był nieco większy wiśniowy Apollo – pierwszy rower na którym na dobre pożegnałem boczne kółeczkach. Później nastąpił niechlubny (choć wtedy tak o nim nie myślałem) okres jazdy na góralu z przerzutkami będącym obiektem westchnień pierwszokomunijnych dzieci.

Wspomnieć mogę jeszcze o ostatnim nieświadomym singlu – Romecie Agat. Wykorzystywałem go jeszcze zanim przeprowadziłem się do miasta w którym studiowałem. Wygrzebany z czeluści strychu i przechowywany w zaprzyjaźnionej piwnicy służył jako środek transportu pomiędzy przystankiem na który przyjeżdżałem z domu rodzinnego a uczelnią. I sprawdzał się całkiem nieźle. Niestety zdjęcia jakie przypadkiem udało mi się znaleźć nie są najwyższych lotów – ale wspomnienia pozostały. Do dziś dobrze pamiętam jak jadąc na jakieś zaliczenie zgubiłem korbę mocowaną na klin. Był to jednak krótki epizod a Romet w trakcie wakacji został pod moją nieobecność oddany przez rodziców w – jak mi powiedziano dobre ręce.

30776666306_847ac912ed_z

Ale jazda na singlu to według mnie świadomy wybór więc o takim wyborze chciałbym opowiedzieć. W moim przypadku ewolucja z napędu przerzutkowego do tego złożonego jedynie z dwóch zębatek była kilkuetapowa.

Wszystko zaczęło się od Zimówki. Odkąd zacząłem wykorzystywać rower MTB do całorocznej jazdy okazało się że zima (a raczej woda, piach i sól z nią związane) nie jest szczególnie łaskawym dla podzespołów okresem. Podczas pierwszej z nich ucierpiał tylko napęd, po kolejnej straty były nieco większe.

Kiedy nie jeździłem jeszcze rowerem w okresie zimowym korzystałem przez te parę miesięcy z komunikacji publicznej. Ale cóż – oszczędność czasu związana z wykorzystaniem roweru do codziennych dojazdów, brak cierpliwości do medytacji na przystankach i zawsze skończona sieć połączeń sprawiły że nie miałem zamiaru do niej wracać.

Postanowiłem więc zakupić tzw. zimówkę. Rower na który chciałem  wydać tyle ile wydałbym na komunikację miejską w zimowych miesiącach jako student – czyli 200 polskich złotych. Nie był to łatwy proces. Chodziłem, szukałem, oglądałem, przeglądałem kolejne ogłoszenia. Ciągle jakieś trupy, ciągle za drogie, ciągle coś nie pasowało. W końcu trafiłem i kupiłem – i jak się później okaże było to jedno z najlepiej wydanych w życiu sto sześćdziesiąt złotych.

Jest to rower „marki” Cybertrack.  Klasyczne retro-MTB z dumnym napisem „CrMo Tubes” i „Made in Norway”

30512004920_e72d41101d_c

 

Plan był prosty – przejeździć zimę i wyrzucić. Zimę przejeździłem – i to często na singlu choć teoretycznie posiadałem przerzutki.

30512005020_8ec861c2fe_c

Ale roweru nie wyrzuciłem na złom. Wręcz przeciwnie – polubiłem go i to bardzo. Okazało się że fajnie mieć taniego miejskiego komutera o którego dba się mniej. Wpisywał się on (ona) świetnie w porady jakie przeczytałem dawno temu na Forumrowerowymorg, że najlepszym zabezpieczeniem roweru nie są wykonane z tony stali u-locki ale po prostu tańszy rower. Skorzystałem z tej porady i jeżdżąc po mieście w pierwszym roku korzystałem z napędu 3×6, „bo taki był a skoro działa to po co ruszać”. Po kilkunastu miesiącach okazało się że zużyciu uległa tylko jedna zębatka wolnobiegu. I to był pierwszy moment kiedy w głowie zapaliła się żaróweczka – oho, coś jest na rzeczy!

30512005670_62e35ba634_z

Nie zastanawiając się zbyt długo zablokowałam tylną przerzutkę na większym o dwa ząbki trybie, zmieniłem łańcuch i przez kolejny rok używałem napędu 3×1. No w sumie to 2×1 bo młynek był w mieście niepotrzebny.

Przełom nastąpił po kolejnych kilkunastu miesiącach.

Serwisując rower myślałem czym zastąpię zużyty napęd i mocno zaniedbaną przerzutkę. W planach był kolejny wolnobieg i tania, używana zmieniarka. Tak się jednak nie stało.

Do dziś pamiętam jak że złością wyrzuciłem przerzutkę która nie chciała współpracować do pudełka z rowerowym złomem.

KONIEC.

Przyszedł czas na singlowanie o którym i tak po cichu myślałem jeżdżąc na napędzie 2×1.

Postanowiłem trzymać się zasady że zimówka – mieszczuch ma służyć do „zajeżdżania” na wpół zużytych części. Wykorzystałem kupione za grosze koło z piastą z bębenkiem oraz zębatkę i dystanse ze starej kasety. Napiąłem łańcuch korzystając że skośnych haków w ramie i cóż – zakochałem się w prostej linii łańcucha pomimo tego że „zawartość” bębenka piasty do szczególnie pięknych nie należała 🙂

30724818591_3aab07f7a5_c

Rower ten służy mi głownie na dojazdy do pracy gdzie nierzadko musi spędzać osiem i więcej godzin wystawiony na działanie deszczu czy śniegu. Zdarza się jednak że jadę nim w lekki teren i tam poziom zadowolenia jest jeszcze większy niż podczas codziennych dojazdów.

Retro MTB stało się impulsem do stworzenia dwóch innych singli. Stało się też po części inspiracją do umiłowania stali i sztywnego widelca ale to temat na inną opowieść.

30512005200_f749c1895e_z

Pierwszym z kolejnych singli była ujeżdżana przeze mnie na co dzień na wielobiegowej piaście Eskapada, przygotowana na Jurajski Piknik Jednobiegowy. Chciałem przetestować singlowanie na dużym kole, w dodatku z sakwami oraz w terenie.

30724821551_4ffd734ca5_z

Okazało się że o ile da się obładowanym (celowo w dość dużym stopniu) rowerem jechać bez przerzutek to cóż – nie warto. I bynajmniej problemem nie są podjazdy tylko prędkość maksymalna na prostych pokrywająca się praktycznie z prędkością średnią. Ale kilkunastogodzinny powrót z Jury na Podkarpacie będę wspominał jeszcze długo.

30512005750_5610f29223_z

Potem dzięki pomocy niezawodnego w temacie przerzutów rowerów przez ocean [trochę to za wielke słowo, „ocean” chyba, że policzymy jako „ocean gruntu” Europę (przypis redakcji)] Ivana  pojawiła się Wtyczka.

30724818631_7b40ac760d_z

Rasowy singiel z wąską piasta flip flop (obecnie w wersji ostrej).

Wtyczka miała zastąpić Zimówkę w funkcji dojazdowej w miesiącach niezimowych a do tego być jak najprostszym, szybkim i kompaktowym rowerem do przewożenia w pociągach/autobusach. Dzięki niej mam zamiar pozwiedzać większe miasta i ich okolice na wyjazdach „nierowerowych”.

Póki co nie mam  jednak serca żeby traktować ją tak brutalnie jak Zimówkę więc pod pracą w deszczowe dni stoi Zimówka. Popołudniowo-wieczorna jazda na singlu z większym kołem jest jednak nie do pobicia. Aktualnie Wtyczka szuka dla siebie kierownicy. Baranie rogi [ czytaj baranek (przypis redakcji)] w miejskiej jeździe nie zdały egzaminu. Bycze są testowane. Na etap Wtyczki nierogatej też przyjdzie czas.

Jakie są perspektywy?

Kusi mnie stworzenie jak najbardziej bezobsługowego roweru MTB do bawienia się w błocie/śniegu. Czy będzie to singiel czy pozostanę przy jednorzędowym napędzie wykorzystując piastę wielobiegową – czas pokaże. Obecnie doświadczenie skłania mnie raczej ku wersji jednobiegowej  ale to plan na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Z przerzutkowych rowerów nie planuję jednak rezygnować. Choć nie przepadam za relatywnie szybko zużywającymi się kasetami czy konserwacją napędu wielobiegowego to jednak przeniesienie większości rocznego dystansu na barki zębatki jednobiegów sprawiło że koszty i czynności obsługowe napędu przerzutowego są znacznie mniejsze i nie jestem już ich wrogiem ale świadomy zalet i wad wykorzystuję tylko tam gdzie to potrzebne – w fullu i gravelu.

Co zaś się tyczy samej jazdy bez psichrzutek.

Jazda na singlu jest specyficzna – i bardzo przyjemna.

W  wielu miejscach uczy pokory i wymusza korzystanie z drugiego (nad) i trzeciego (obok) biegu siodełkowego ale równocześnie „każdy podjazd to atak”.

Na pewno relaksuje – bo czyż to nie piękne po prostu jechać przed siebie i kręcić korbami, raz wolniej raz szybciej, w zależności od sytuacji i nastroju?

Na pewno ułatwia jazdę miejską bo pozwala skupić się wyłącznie na obserwowaniu sytuacji na drodze i obok niej.

Do tego daje sporą satysfakcję z zaliczenia okolicznych górek czy objechania przerzutkowców a z drugiej strony jest świetną wymówką jeśli to oni są z przodu.

No i chyba najważniejsze – sprzyja oszczędnościom i lenistwu.

Wydatki na singla są relatywnie żadne. Tani łańcuch, zębatka ze zużytej kasety i stalowy blat do korby kupiony za piwo. Do tego raz na jakiś czas zmiana klocków hamulcowych. Tyle. Wiadomo że te wydatki muszą być powiększone o standardowe koszty utrzymania roweru i mogą być wyższe w zależności od klasy singla ale ciągle pozostaną niższe niż dla napędu wielobiegowego.

A lenistwo –  to smarowanie łańcucha raz w miesiącu, czyszczenie wtedy kiedy przestaje się zginać i naciąganie wtedy jak zacznie skakać. To oczywiście przesada ale w pewien sposób obrazująca jak wręcz bezobsługowy jest napęd bezprzerzutkowy.

Singiel to świadomy wybór. Trzeba liczyć się z tym że czasem trzeba będzie pokonać podjazd pieszo czy okręcić się na płaskim. Trzeba poświęcić nieco czasu na dobranie optymalnego przełożenia. Ale dzięki temu jednobiegowe kilometry smakują zupełnie inaczej (dla mnie lepiej) i bez jakichkolwiek czujników pozwalają odczuć każdy wat energii włożony w pedałowanie.

I mam nadzieję że dopóki zdrowie i kolana pozwolą będzie mi dane na nich jeździć.

30813007435_c2a97c9945_c

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii jednobieganie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s