Krowy, błoto, skały i odrobina żwiru… (Przełajacje2)

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam zaplanować super-plan, tylko po to aby na własne życzenie zupełnie go rozkur… zepsuć? I jeszcze być z tego zadowolonym? Otóż właśnie to dziś uczyniłem :p

Sobota była raczej ciulowata, zatem pozostało mieć nadzieję, że choć w niedzielę uda się coś popedałować.

Przeskok przez pole golfowe Dropping Well, standardowe błądzenie po Sheffield, wjazd na The Birley Stone, na dół do Oughtibridge i pomału przez Kirk Edge i oba Bardfield zaczynam swoją, dzisiejszą przełajację.

Przy okazji okazało się, że facial recognition nie działa na krowy :p

26123173082_f38b02d6b3_z

Zeszłotygodniowy, obiecujący początek Dukes Road pozwalał mieć nadzieję na fajny, lajtowy dzionek szutrowych poszukiwań.

No i wydawać by się mogło, że tak właśnie będzie.

Szutrówka po horyzont? Prysz bardzo…

25612963813_857ac0530e_z

Jednakże, tam gdzie na mapie skończyła się brajdelłejka, nagle okazało się, że tytułowy Duke najprawdopodobniej przechlał lub przeputał w karciochy cały fundusz utrzymania tej ostatniej. I zrobiło się wesoło :-/

26215600805_eb20b5be5d_z

25610843104_e391e62381_z

Nie pomagał fakt, iż właścieciel gruntu straszliwie porozjeżdżał całość quad’em. Ciekawe, ale wyglądało na to jakby wycinał suche wrzosy i zbierał je do widocznych na zdjęciu białych pojemników. Jakieś pomysły???

Sytuację uratowały kamienne płyty Cartledge Stones Ridge prowadzące aż na Back Tor. Nie do końca tak chciałem się przebijać ale ciężko zignorować tak zachęcającą i oczywistą ehem… ścieżkę…

25942707960_cd8b07fd48_z

Malownicze Back Tor.

26123106642_33273f8bb4_z

Zdjęcie jakby zrobione w zupełnie inny dzień xD A wystarczy mieć słońce za plecami i odrazu wszystko nabiera głębi i kolorów.

Zostawiając za sobą Lost Lad Hillend

25612884183_909eef523f_z

… z jego trig-point’em pokłusowałem dalej bardziej na wyczucie i udało mi się bez strat własnych zjechać niemal do samej tamy między Upper Derwent i Howden Reservoir.

25612851583_bc9781cfc1_z

Tutaj (W KOŃCU!) miałem okazje troszeczkę poszutrować. Szeroki, łagodny podjazd Cold Side zachęcał rodziny, pieszechodów i kupę niedzielnych rowerzystów. Była nawet parka na handbike’ach ale jakoś tak głupio było mi robić im foty <embarrassed>.

Tutaj mała dygresja… Peak District ma reputację miejsca gdzie animozje i niesnaski pomiędzy różnymi użyszkodnikami szlaków osiągają wysoką temperaturę. Dziś oczywiście w niejdenym miejscu byłem tam gdzie teoretycznie mnie nie powinno być. Skłusowałem kilka oczywistych futpatów, co z resztą zakładałem od poczatku aby jakoś połaczyć swoją pojazdkę. Ani w jednym momencie nie otrzymałem ciężkiego spojrzenia lub gorzkiego słowa. Czy byćmoże dlatego, że grzecznie ustępowałem miejsca uprzywilejowanym pieszakom? Albo to kwestia entuzjastycznych gudmorningów i hałdujudów jakie z siebie wystrzeliwałem seriami? Dość powiedzieć, że jedyne buractwo jakiego doświadczyłem to zapiekła pogarda szosowców, którym ich własny, ciasno zasznurowany odbyt nie pozwalał odpowiadać na pozdrowienia choćby skinieniem ręki lub głowy. I jak tu nie wierzyć stereotypom???

Będąc na skrajnie północnym końcu szutrówki wokoł zbiornika Howden miałem do wyboru wrócić przeciwległym brzegiem lub podbić stawkę i zaatakować Cut Gate, jeden z najklasyczniejszych szlaków w całym Dark Peak. Pokusa zdobycia nieznanej mi miejscówki była nie do odparcia. Po skorzystaniu z darmowej myjni rowerowej w Bull Stones Spring rozpocząłem wspinaczkę.

25942601620_2462602c63_z

Mantalna notatka, koniecznie wrócić tu z Wyciorem, najlepiej jak będzie sucho xD

A’propos… W kilku miejscach czytałem, iż sugeruje się omijać Cut Gate po obfitych deszczach lub w trakcie takowego. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy ale okazło się, że mnóóóóstwo w tym prawdy xD

25610681574_5e9f606db5_z

W jednym miejscu było tak dramatycznie, że błocko literalnie połknęło całe, moje przednie koło. Skończyło się na niegroźnym OTB i „Are you all right mate?” od parki akurat przejeżdżających emtebeciarzy.

W połowie zjazdu z Mickleden Edge skonstatowałem z lekkim przerażeniem, że nie mam przedniego hamulca.

26189501936_761d0fc060_z

Cokolwiek było w onym błocie, w którym radośnie fiknąłem wyłączyło to-to zupełnie klocki przedniego zacisku. Szczęśliwie i bez dalszych strat własnych dotarłem do Langsett Reservoir, zaliczyłem pożegnalny kawałek wijącej się jego brzegiem szutrówki i odtrąbiłem odwrót.

26215414495_b1214d5134_c

Ostatnie kilkanaście mil ciąłem samymi asfaltami bo raz, że zaczęło się robić późnawo, a dwa ofrołdowe eksploracje z tylko jednym heblem to słaby sport dla Pana w Średnim Wieku xD.

Wynik końcowy to niemal 49 mil i ponad 5 godzin efektywnego pedałowania.

26189482686_bdec7179f7_z

Proper job xD!!!

Albumik ze wszystkimi mniej lub bardziej udanymi fotami: Cows, mud, rock and a bit of gravel…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Local rides, lokalne popiardułki, Mr. Plug, Pan Wtyczka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Krowy, błoto, skały i odrobina żwiru… (Przełajacje2)

  1. Spinner pisze:

    Czyta się „fpytę”:-) A co do szosowców, mam identyczne przemyślenia niestety…

  2. RafalxM pisze:

    jak zwykle super fotorelacja !
    co to za tylną obręcz tam zamontowałeś ?

    • krzywekolo pisze:

      Podziękował 🙂

      Ta sama co z przodu, z tym że w innym kolorze. Miały być dwie srebrne, ale wyjszli…

      Halo Aerowarrior.

      Całkiem fajna obrączka jak na nieoczkowaną sztukę…

      Szacunek…
      I.

  3. Artur pisze:

    Przy trzecim zdjęciu przestałem na chwilę zazdrościć, ale potem mi przeszło i znowu zaczęło mnie zżerać, mimo iż pewnie na Twoim miejscu bym się samoutopił w którejś następnej kałuży. Nie daj długo czekać na następną fotopowiastkę z wichrowych wzgórz.

  4. Mieszkam w okolicy od niedawna, jeżdżę na szosie. Więcej niż połowa mijanych szosowców całkowicie ignoruje otoczenie (;
    Na pierwszą jazdę wybrałem się przez Sheffield przez Oughtibridge i L Bradfield na Mortimer Rd – nie spodziewałem się takich ścian. ‚Góry’ niskie, ale w ciul strome. Po kilku jazdach po Peak District stwierdzić należy, iż jest to raj również dla tych na szosie. Cała Mortimer Rd z okolicami, Winnats Pass – cuda!
    Pozdrawiam

  5. Krzywe Koło pisze:

    Kłaniam,

    To ja od siebie jeszcze polecę ten kawałek: https://goo.gl/maps/1UJVPRWJPVo

    430m pod górę i 152 w dół na odcinku niecałych 6 mil 🙂

    Szacunek…
    I.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s