Global Fat Bike Day edycja Merseyside 5.12.15

… piasek wydłubany z nosa, uszu i tyłka, czyli czas na krótkie sprawozdanie 🙂

 

Global Fat Bike Day edycja Merseyside przeszła do historii…

 

… brutalne przebudzenie o 5 nad ranem, wrzucenie Kociny do Sztrucla bo za godzinę i 45 minut mam być w Liverku. W połowie drogi przez Peak District, gdzies międzu wzgórzami, atakowany wściekłym wiatrem i poziomo zacinającą ulewą zacząłem się zastanawiać:

– „Co ja do licha tu robię, zamiast spokojnie przewracać się na drugi bok w wyrku???”

Żadnych rond, brak miejsc do nawrotki, nie ma dezerterów, napieramy dalej…

… całebożeszczęście, że w Liverku deszcz postanowił zelżeć i tylko okazjonalnie dawał o sobie znać przelotnymi atakami lekkiej padaczki.

10 minut przed czasem, czyli nie jest źle. Organizator John nadciagnął punktualnie, razem z Floyd’em, koleżką z Coventry wytargaliśmy klamoty z samochodów i pokataliśmy kanałową ścieżynką na spotkanie innych, na plażę w Crosby.

Floyd nie byłby sobą jakby dla beki nie doczepił czegoś zabawnego do swojego Mukluk’a. Światełka choinkowe? Prysz-bardzo xD

23567121005_7b208fa3bf_z

Na parkingu przywitała nas mała ekipa podobnych nam wariatów. Puszczamy mimo uszu ostrzegawcze rady niewiast na spacerku z psami.

23567104525_547fc6fef0_z

Punktualnie o 9.15 ruszamy ku niedalekim piaskom. Przyznam szczerze, że miałem spore oczekiwania co do jazdy na szerokich papciach po wysokopływowej plaży.

Ale to co otrzymałem przeszło me najdziksze, mokre sny 😀

Przyczepność, niekończace się ślizgi na zablokowanym kole i radocha po pachy.. Szczególnie, że mięliśmy przyspieszający nas wiatr w plecy.

 

23199129109_c35d088979_z

Nastepni rajderzy dołaczyli do nas na wysokości Formby i już sporą brygadą pognaliśmy na skrzydłach wiatru ku wydmom aby troche radośnie je podewastować 😉

 

23271290610_6c2640dfdd_z

Nie obyło się bez dzwona. Cały Splendor i Chwała w ręce Mark’a 😀

Filmik dzięki uprzejmości JohnClimber’a.

Również dzięki niemu najbardziej surrealistycznie zdjęcie całej jazdeczki.

22915438613_37948b942b_z

Mieszając plażę, wydmy i leśne ścieżki dotarliśmy do Southport gdzie w zaciszu bajkero-przyjaznej kafejki i sklepu rowerowego MeCycle nabieraliśmy sił fizycznych i mentalnych na powrotną walkę z wiatrem.

23198895639_4c322d30ab_z

John tak sprytnie prowadził nas spowrotem, że nie licząc krótkiego odcinku wzdłuż pola golfowego w Formby cały czas bylismy w miarę osłonięci od najgorszych ataków wichury. Nawet udało nam się skłusować kilka radosnych, leśnych singielków.

 

7 i pół godziny, 44.6 mili, piasek w każdym „otworze inspekcyjnym” i banan na gębie mówią same za siebie.

23484377551_efc3ecfde6_z

Zaczęło nas 3, było nas 17 i  3 zakończyło GFBD w Merseyside, w tym samym miejscu, w którym żeśmy go zaczęli.

A wszystko dzięki temu Jegomościowi 🙂

23458282012_aaaf2eaa7f_z

Również dzięki niemu mapka całej pojazdki.

23543239015_741dd042fe_o

Kompletna galeria JohnClimber’a: JohnClimber GFBD 5.12.15

Jak również moje fociszony: Ivan GFBD 5.12.15

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 29+ Plus, DurnyKot, GFBD i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Global Fat Bike Day edycja Merseyside 5.12.15

  1. porcelanowy pisze:

    Powitoł
    OTB boskie – piach niesiony wiatrem w tle baaardzo klimatyczny 😀
    Grubas na Laufie… Helena, mam zawał… i wzwód ]:-)
    Czerwony lewus też smaczny 🙂
    Zazdroszczę 😉

  2. krzywekolo pisze:

    Pozwolę sobie niezgodzić się co do jednego. Lauf… Wstręt, paskuda i -125 do wyglądu :p

    Szacunek…
    I.

  3. Sherpa pisze:

    Aj tam. Faty same są piękne inaczej, więc Lauf im zbytnio nie szkodzi. Miałeś imć I. okazję pojechać Laufem, bo ciekawi mnie, jak się jeździ z brakiem blokady.
    Art

  4. krzywekolo pisze:

    Kłaniam,

    De gustibus… Jak dla mnie wstręt 🙂

    A jak sie na tym jeździ? A no tak jak na RST Gila czy Capa…

    Laska pogo bez tłumienia, skok 80mm, jedynie sztywnością nadrabia.

    Jak dla mnie zawracanie gitary.

    Jeśli do Spaślaka amor to tylko pełnokrwisty, z tłumieniem powrotu i możliwoscią ustawienia ugięcia pod siebie, czyli preferowana opcja wiatrowa.

    Właściciel tego Travers’a jest ode mnie jakieś 15kg cięższy, toteż wrażenia miałem marniutkie. Coś tam się gięło ale co to dawało? Nie mam pojecia 😀

    Szacunek…
    I.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s