Miszczostwa Jednobiegowców UK 2015 (SSUK 2015) 4-6 września, Duncombe Park, Yorkshire.

Miszczostwa Jednobiegowców UK 2015 (SSUK 2015) 4-6 września, Duncombe Park, Yorkshire.

Relację tę dedykuję Dave’owi Nowik’owi, jednemu z najstarszych stażem i najaktywniejszych członków Godiva Trailriders. Dave, super miły, uczynny i pomocny gość, dodatkowo z polskim rodowodem, niecałe dwa dni po SSUce doznał rozległego udaru mózgu. Jesteśmy z Toba chłopaku, trzymamy kciuki i dla pewności duże palce od prawej nogi za szybki i pełny powrót do zdrowia!

Po niezwykle udanej i nawiązującej do najlepszych tradycji prowizorki, bylejakości, przypadkowości i wywalenia na wszystko edycji SSUKi w 2014 roku w Cannock Chase Komitet Zdez-Organizacyjny zdecydował o przekazaniu Oficjalnego Długopisu Organizacyjnego Wayne’owi. To oznaczało, że w roku 2015 SSUKa odbędzie się na północy, w Yorkshire. Przednia wieść dla mnie gdyż implikowało to kolejną, niemal lokalna jazdeczkę 🙂 Byłoby wręcz nieprzyzwoicie nie wziąć w tym przedsięwzięciu udziału, więc oczywiście byłem-wziąłem 😀

Roczek przeleciał zaskakująco szybko i ani się obejrzałem jak w słoneczny acz chłodny piątkowy ranek pakowałem rower i cały majdan do Sztrucla i odpalałem na północ.

Niestety tak samo jak w 2014 byłem jedynym przedstawicielem Polski na SSUce. Obaj Kaza i Kuman polegli na linii piętrzących się obowiazków rodzinnych i zawodowych.

Pojazdka sama w sobie zasługuje na kilka słów wspominki, jakoże udało mi się 3 razy zgubić, niemal zjarać sprzęgło na 25-cio procentowym podjeździe pod Sutton Bank i spotkać Graham’a, który tak samo jak ja pokićkał wskazówki nawigacyjne. Finalnie dotarłem do Duncombe Park tuż po 13-tej, wczesnym popołudniem.

Pole, wzgórza, budzacy respekt dworek, owcze łajno… Czegóż chcieć więcej :p

Martin razem z Ekipą dotarł już na miejsce i zaczął stawiać klubowa altanę. Świeżo skołowane flagi GT bardzo dobrze zaznaczały naszą obecność.

Powitania i uściski ze starymi znajomkami, szybkie rozbicie namiotu i pomimo nieco burego nieba Grupa Przygodowa Pod Wezwaniem postanawia skulać się na dól do wsi Helmsley w celu rozpoznania lokalnego mini-browaru.

Wtoczenie się spowrotem na górę wymagało nieco samozaparcia, ale udało mi się wrócić do całkiem już pokaźnie zapełnionego namiotami pola dokladnie w czas aby zdążyć na otwarcie Miszczoskiej Traski i próbny objazd. Po zeszłotygodniowych ulewach miałem poważne obawy co do stanu szlaków. A tu w lesie niespodziewanka. Oprócz może dwóch króciutkich kawałków niespecjalnego błotka cała trasa sucha, miejscami wręcz jak pieprz. Chyba chłopaki latali cały tydzień ze szmatami i suszarkami 🙂

Pętla oferowała około 25-ciu minut jazdy – w zależności od łydy i zaangażowania – po urozmaiconym, miejscami wymagającym technicznie terenie. Sporo powalonych drzew, sekcji jazdy po stoku, podjazdów i zjazdów. Mentalna notatka – koniecznie zatrzymać się przy Zakręcie Śmierci i zrobić kilka fociszonów.

Żeby nie było tak różowiutko miałem i ja swój moment ścisku i spocenia się rectum gdy okazało się, że gdzieśtam na trasie wsiałem zatyczkę od osi przedniego widelca. Niby wszystko glancko trzymało się na samym rozporze w przeciwległej goleni ale było to zdecydowanie zbyt daleko od stanu idealnego komfortu psychicznego. Jednakowoż Cudaboskie przytrafiają się nawet takim zaplutym niedowiarkom jak ja. Jeden z obstawiających trasę orgów znalazł czarną, niespełna 3 centymetrową zatyczkę w lesie i oddał w me spocone ze strachu łapska. Jasnowidz? Prorok? Czy jaka cholera xD ?

Powrót do już całkiem zatłoczonego obozowiska pozwolił oporządzić się, szybko coś spożyć i już był czas najwyższy na przygotowanie boków do zrywania podczas Wyścigu Mini-Bajków.

Oczywiście wszyscy niepełnoletni uczestnicy SSUKi mięli zdecydowaną przwagę nad dorosłymi w tych zawodach ale „staruchy” nie oddały pola bez walki.

Bardzo niefartownie cała ta zabawa zakończyła się dla pretendenta do tytułu Miszczoskiego i faworyta w gonitwie 6-cio godzinnej Steve’a Day’a. Podczas ćwierfinałowego biegu solidnie wywalił się na jednym z zakrętów i poważnie uszkodził sobie ramię. DNF i DNS niestety… Popróbowałem i ja jak się powozi sprzętem z 12-to calowymi kółkami i niewiele brakowało aby był kolejny dyskfalifikujący dzwon xD

Po wyścigowych ekscytacjach Towarzystwo socjalizowało się przy trunkach rozmaitych do białego rana. Ostatni długodystansowcy odpływali zygzakiem do swoich namiotów lub kamperów w okolicach 4 nad ranem.

Nieco strachu napędził wszystkim uczestnikom SSUKi przelotny, nocny deszcz, ale jak się potem okazało był zbyt słaby aby zaszkodzić w jakiś znaczący sposób trasie sobotnich zmagań.

Poranek powitał wszystkich chłodnym powiewem, który skutecznie oczyszczał skacowane skronie i głowy. O 10:30 zasię, było już całkiem fajowo i pogodnie.

Tradycyjnie Orgowie zarządzili zgrupowanie wszelkiego sprzętu jeżdżącego w jednym miejscu a jeźdźców w zupełnie inszym, aby stało się zadość poszukiwaniom.  Tym razem dodatkowym bonusem była odległość. Całe Towarzystwo pozostawiwszy rowery zostało ponownie zapędzone do obozowiska gdzie doprecyzowano reguły i założenia. Krótko potem oficjalny start i niektórzy klusem a większość statecznie i bez pośpiechu udała się spowrotem do dworku w celu wyłuskania swoich maszyn.

Czyli start pod górkę? Dzięki serdeleczne Panowie Orgowie :p

Osobiście założyłem 2 okrążenia gdzie przy pierwszym zamiarowałem wykonać kilka akszynszotów a podczas drugiego już tylko napawać wrażniami ze śmigania.

Na szczególną uwagę zasłużyli uczestnicy startujący w kategorii „Vintage” – czyli 26 cali i obręczówki. A już wisienką na torcie był w pełni oryginalny Klein Pulse na węglowych kołach Spinergy, który  w czasach swojej świetności brał udział w wyścigu Olimpijskim XC w Atlancie w 1996 roku.

W kategorii przebierańców całą konkurencję zgrzali Dino-Meni.

Po zakończeniu głównego wyścigu i krótkiej przerwie techniczej traskę przechwycili masochiści biorący udział w 6-cio godzinnym enduro. Wielki szacun dla gości i jednej Niewiasty, którym chciało się kręcić po tym samym szlaku niemal do 20 wieczorem. Warto nadmienić, że zwycięzca kategorii „Men” wyrobił 13 okrążeń co w sumie dało mu 20 wraz z 7-mioma z wyścigu Miszczoskiego.

Jedyna kobieta zaliczyła 7 pętli enduro i 4 w gonitwie głównej. Warto dodać, że było to nie kto inny niż Sophie z Godiva Trailriders.

Wszyscy ci, którym zabrakło chęci lub pary do ściganctwa mogli zapoznać się z ofertą na stoiskach Morelarge, Travers Bikes, Singular Bikes i Raleigh UK. Popełniłem ten błąd i pozwoliłem sobie karnąć się na Piłce-Ramowej od Salsa’y.  Pozycja Wyciora jako flagowego fulasa właśnie została poważnie zagrożona 😀

Tuż przed zmknięciem wyścigu enduro Orgowie zaczęli wydawać uczestnikom SSUKi przydziałowy posiłek. Pieczony świniak znikał w tempie wręcz kosmicznym, ale w sumie co się dziwić. Posiłek z pedalarzami przypomina jako żywo porę karmienia w ZOO 😀

Miedzyczas jaki pozostał do wieczorengo finale wypełniałem sobie pogaduszkami z kolegami i koleżankami po korbie a również na przekonaniu siebie, że Yorkshire Cider jest całkiem pijalnym wynalazkiem 😀

Kiedy z prosiaka zostały już tylko ogryzione gnaty przyszedł czas na nagrodzenie wszystkich, którzy mniej lub bardziej ambitnie walczyli w rozmaitych kategoriach nie tylko wyścigowych.

Sponsorzy jak zwykle stanęli na wysokości zadania i do ludzi poszły Salsa El Mar, Karatecka Małpa, Stooge i tytanowy Travers.

Kiedy wszystkie naklejki, buteleczki Squirt’a, koszulki i czapeczki zostały mniej-więcej równo rozrzucane po zatłoczonym namiocie imprezowym przyszedł czas na aukcję na szczytny cel.

Tradycyjny,  tweed’owy kapelusz z Yorkshire poszedł za oszałamiające 100 elżbiet. Orgowie cały dochód z aukcji, loterii i sprzedaży  fantów przeznaczyli na wsparcie lokalnego ambulansu powietrznego. Oby był zawsze gotów i nigdy potrzebny 🙂

Ostatnim, oficjalnym punktem wieczoru było ustalenie organizatora SSUKi w roku 2016. Jakoże przedstawiciele dwóch miast zgłosili kandydatury, Wayne zarządził pojedynek zapaśniczy, który miał wskazać komu przypadnie zaszczyt poskładania Miszczostw UK Jednobiegowców 2016.

Obaj kandydaci zostali rozebrani do połowy, solidnie nasmarowani Squirt’em po czym zwarli się w „morderczym” uścisku. Jakoże obaj „walczyli” dzielnie głosowanie audytorium zdecydowało o tym gdzie jedziemy w przyszłym roku. Ku wielkiej radości GT-ersów okazało się, że to Coventry (a w sumie pewnie bardziej Nuneaton i okolica) będzie gościć singlistów podczas zmagań 2016. Jakoże przedstawiciel Milton Keynes był równie mocno zdecydowany postanowiono upichcić dwie pieczenie przy jednym ogniu i ustalić lokalizacje imprezy na 2 lata do przodu.

Zabawa przy naprawde solidnym występie grupy Atomic Raygun trwała do późnej nocy lub jak kto woli wczesnego ranka.

Niedzielny poranek zastał wszystkich na powszechnym sprzątaniu i pakowaniu się. Niestety traska w Duncombe Park nie była już dłużej dostępna do objazdów, ale Wayne zasugerował przetransponowanie się do niedalekiego Sutton Bank dla tych wszystkich, którym mało było ciśnięcia w korby.

Pomyślałem, że skoro już tu jestem, a pogoda wygląda bardziej niż zachęcająco grzechem byłoby nie skorzystać z oferty.

Szybkie pakowanie i śniadanie, mnóóóóstwo pożegnań i obietnic rychłego, ponownego spotkania i Sztrucel wiózł mnie do odległej o zaledwie 7 mil miejscówki.

Pierwsze, raczej słabe wrażenie („Pola? Asfalt? Czy ja nie wróciłem przypadkiem do Cov???”) bardzo szybko rozwiały malowniecze ścieżki po otwartych wrzosowiskach, techniczne leśne zjazdy i wymagajace podjazdy. To był baaardzo dobry pomysł.

Satysfakcji dopełniła herbata i solidny kawałek ciasta marchewkowego jakie spożyłem w kafejce przy centrum parkowym.

Do domu dotarłem akurat w czas na późny obiad lub jak kto woli wczesna kolację.

Napewno wrócę jeszcze kiedyś do Sutton Bank, tym razem uzbrojony w mapę a nawet może bujanego, biegowego kucyka 😉

2016, przybywaj, już się nie mogę doczekać!!!

Więcej zdjęć pod: SSUKa 2015, czyli Miszczostwa UK Jednobiegowców Duncombe Park

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s