Lokalne popiardółki na przełaj.

Nadmiar deszczu w nocy i jego brak w dzień w końcu zdopingował mnie do oblatania Myszereja po lokalnych kszokach.

Nie da się oczywiście ukryć, że to zwykła szoska z nieco szczodrzejszym prześwitem a nie przełajka. Ale i tak póki nie było mega błocka i liści prześwitu styrczało.

Nieco nerwowo robiło się na wszelkich zjazdach gdzie przedni hamulec musiał wystarczyć za siebie i tylnią, pożalsięboże szczękę.

Okoliczności przyrody przypomniały mi skwapliwie dlaczego tak lubię tublesy. 

3 wymienione dętki na dystansie 5 mil, to nie w kij dmuchał :-/

Biję się z myślami czy dalej inwestować w ramę – usunięcie tylnego mostka, doprawienie adaptera tarczy także z tyłu – czy może dać sobie siana i przypolować na Szczura.

Ciężka wybora…

Garść impresji fotograficznych ze Swithland Wood największego chyba skrawka zalesionego i wyboistego terenu w okolicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s